Doprowadził do kolizji i zniszczeń, a potem porzucił własne auto - uciekając z miejsca zdarzenia. Taka sytuacja na Woli...
We wtorek 8 września o 7:30 strażniczki z IV Oddziału Terenowego, pilnujące porządku przy szkole na Płockiej na Woli, zauważyły samochód jeszcze poważniej zagrażający innym uczestnikom ruchu. Kierowca Skody w ogóle nie zwolnił przed przejściem dla pieszych ani przed progiem zwalniającym i z piskiem opon skręcił w ul. Żytnią. Strażniczki widziały, jak samochód zawadza inne zaparkowane auto (tej samej marki) i uderza w znak drogowy.
Funkcjonariuszki natychmiast udały się w kierunku, w którym odjechał niebezpieczny kierowca. Po chwili, przed garażami za zakrętem zauważyli stojącą z włączonym silnikiem Skodę sprawcy. Kierowcy nie było w środku. Pozostając przy porzuconym pojeździe, strażniczki niezwłocznie zawiadomiły policję, która zajmie się wyjaśnieniem tej sprawy.
Na szczęście o tej godzinie ruch przy szkole nie był jeszcze tak intensywny jak kilkanaście minut później i nikomu nic się nie stało.
Zobacz także:
Zobacz także:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze