2°C rozproszone chmury

Problemem jest zapełnienie dziećmi szkół po gimnazjach

Szkoły, Problemem zapełnienie dziećmi szkół gimnazjach - zdjęcie, fotografia

O rozpoczynającym się jutro roku szkolnym i przygotowaniu wolskich placówek do zmian w związku z wprowadzeniem reformy oświaty z Grażyną Orzechowską-Mikulską, zastępcą burmistrza Woli rozmawia Marcin Kalicki.

 

M.K.: Już jutro początek roku szkolnego. Czy wolskie placówki są w pełni gotowe na zmiany, jakie zostały im narzucone przez ustawę – Prawo oświatowe?

G. O.-M.: Wolska oświata, tak jak i cała warszawska jest postawiona przed dużym wyzwaniem. Jeżeli nie otworzymy szkół i nie przyjmiemy dzieci będzie to wina samorządu, jeśli sprostamy zadaniu – będzie to sukces Pani Minister, a przecież w tym całym zamieszaniu miało chodzić wyłącznie o dzieci. Na Woli przygotowania do reformy rozpoczęliśmy rok temu. Już wtedy rozmawialiśmy z dyrektorami nad plusami i minusami tej zmiany. Od początku roku budżetowego przyznaliśmy pierwsze środki na zakupy i zmiany aranżacji w szkołach. Ustaliliśmy z dyrektorami, że większość remontów wykonają sami, bo wiedzą czego potrzebują i są gotowi podjąć takie wyzwanie. Większość placówek zdążyła z pracami remontowymi. Niestety ponieważ jesteśmy poddani rygorom zamówień publicznych są przetargi, które powtarzane są już czwarty raz. Pytanie czy to firmy nie chcą pracować dla takiego podmiotu czy przetrzymywanie vat przez pół roku doprowadziło do braku płynności, a przy zamówieniach publicznych jest ona niezbędna.

M.K.: Gdzie zatem i jakie są największe problemy?

G. O.-M.: Problemy są wszędzie. Reforma jest wielką niewiadomą. Zaczynając od prawa oświatowego, które zmienia się co dzień. W najbliższym tygodniu Ministerstwo Edukacji Narodowej ma wydać jeszcze około osiemdziesięciu rozporządzeń, kończąc na zapisach w prawie, które nie mają przełożenia na pieniądze ani realia. Warszawa jest specyficznym miejscem, gdzie dysponujemy dużą i dobrą bazą, ale jest ona leciwa i często pod opieką konserwatora zabytków. Przeprowadzenie zmiany w takim budynku to automatycznie dłuższy czas i o wiele większe koszty. Z każdą zmianą oświatową okazuje się, że inne instytucje typu straż pożarna czy sanepid zwiększają wymagania, których nikt w MEN nie zauważa. Na Woli są to nakazy wykonania oddymiania w szkołach, które mają pięćdziesiąt lat i więcej. Koszt w jednej placówce to od czterystu do siedmiuset tysięcy. Problemem jest zapełnienie dziećmi szkół po gimnazjach. Ministerstwo ogłasza nabór do klas pierwszych i siódmych specjalistycznych. Świetnie, ale zanim dzieci z klasy pierwszej urosną, to w szkole takiej w roku obecnym pozostanie II i III poziom gimnazjum i może pierwsza klasa, a w kolejnym pozostanie tylko III poziom gimnazjum i małe dzieci. Koszty społeczne to sześć lat pustej szkoły i strach ludzi w niej pracujących. Zgodziliśmy się więc, że można utworzyć w tych szkołach poziomy pośrednie. Jeśli rodzice i dzieci się zdecydują to otworzymy klasę czwartą czy szóstą.

M.K.: Pomimo mniej licznych klas, koszty nie zmniejszą się.

G. O.-M.: Konsekwencje są takie, że na całej Woli powstało dużo klas liczących po 14 dzieci. Koszt tego poniesie całe środowisko, bo utrzymując małe oddziały płacimy z tego samego budżetu, z którego kupujemy tablice, kredę, wykonujemy remonty czy płacimy wynagrodzenia. Mogę tak wymieniać bez końca.

M.K.: Czy będzie zatem dwuzmianowość?

G. O.-M.: Na Woli, tak jak w wielu dzielnicach pojawi się dwuzmianowość w tych szkołach, w których była już i w tym roku. Są placówki bardziej i mniej popularne. Rodzice przemeldowują dzieci, żeby być w obwodzie szkoły, która ma dobrą opinię. Od 4 września zmieniają się właśnie rejony szkół podstawowych, bo doszły nam cztery placówki powstałe w wyniku reformy.

M.K.: Co się zmieni?

G. O.-M.: Zmieni się wszystko w programach nauczania i strukturze szkół. Zmieni się wiele w realizacji wczesnego wspomagania i indywidualnego nauczania. Nie zmieni się jedno – wszyscy nasi wychowawcy i nauczyciele tak samo niecierpliwie oczekują na dzieci i młodzież. Jesteśmy dobrym i przygotowanym zespołem, poprosimy jedynie o wyrozumiałość i współpracę oraz szacunek dla naszej pracy. Piszę naszej, bo ciągle czuję się nauczycielem i wychowawcą.

M.K.: Czy rodzice mogą czuć się spokojni przed jutrzejszym pierwszym dzwonkiem?

G. O.-M.: Tak, jeżeli zaufają swoim wychowawcom, nauczycielom i dyrektorom. To również rodzice tworzą klimat przedszkoli, szkoły czy młodzieżowego domy kultury. Jeśli my dorośli zaufamy sobie wzajemnie i będziemy najpierw ze sobą rozmawiać, to damy radę przejść wspólnie i przez tą zmianę. Dotyczy ona wszystkich poziomów edukacji, a więc nas wszystkich. Nikt nie lubi zmiany, a tak duży organizm jakim jest oświata w zmianie strukturalnej, jaka jest obecnie musi się odnaleźć, a na to potrzeba czasu i spokoju.

M.K.: Dziękuję za rozmowę.

Problemem jest zapełnienie dziećmi szkół po gimnazjach komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się