Lokal w miejscu kultowego Wrzosa budzi wiele emocji. Wrzos był w latach 90-tych lokalem utytułowanym i znanym stołeczym wielbicielom dobrej kuchni. Ich móżdżek śnił mi się po nocach a "miłe okoliczości przyrody" ogródka pobudzały wyobraźnię. Miejsce idealne na kameralne wesele tak postrzegałam to miejsce. Dziś ogródek jeszcze bardziej przypomina ten z powieści Frances Hodgson Burnett. Jest tajemniczo i romantycznie co świetnie wpływa na apetyt. Przynajmniej mój. Wnętrze od czasów wrzosowych nie wiele się zmieniło. Mam wrażenie wizyty w salonie ziemiańskiej prababki. Jest przyjemnie choć gdy nie ma innych gości ciut upiornie. Przesympatyczny pan kelner na każdym kroku próbuje sprostać naszym oczekiwaniom.
Ramzes Warszawski
Komentarze opinie
Podziel się swoją opinią
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie