10°C mgła

Chciałbym grać w drużynie występującej w Lidze Mistrzów

Siatkówka, Chciałbym grać drużynie występującej Lidze Mistrzów - zdjęcie, fotografia

Drużyna MOS Wola Warszawa w ramach przygotowań do sezonu zasadniczego II ligi mężczyzn w ubiegły weekend wzięła udział w Memoriale prof. Wiktora Wawrzyczka w Olsztynie. Stołeczna ekipa zajęła w nim trzecie miejsce, a jednym z najlepszych zawodników na boisku był występujący na co dzień w drużynie juniorów – Piotr Pawlak. Młody siatkarz MOS-u podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat zawodów w stolicy Warmii, a także przedstawił swoje plany na przyszłość. Z Piotrem Pawlakiem rozmawia Marcin Kalicki.

 

Marcin Kalicki: Na co dzień grasz w drużynie juniorów. Jak to się stało, że pojechałeś z pierwszą drużyną na zawody do Olsztyna?

Piotr Pawlak: W czwartek podczas jednej z przerw między lekcjami zadzwonił do mnie trener Wójcik. Byłem bardzo zaskoczony tą propozycją, ale z wielkim entuzjazmem ją przyjąłem. Tak jak ustaliłem z trenerem pojawiłem się w piątek na treningu. Była to jedyna okazja do tego, żeby zapoznać się z innym systemem gry i przede wszystkim dużo wyższym poziomem. Szczerze mówiąc na początku nie wiedziałem, jak mam się zachować na boisku. Najważniejszym "zadaniem" było zgranie się z rozgrywającym. Bez tego nie można byłoby wyprowadzać skutecznych ataków. Utworzenie szczelnego bloku było łatwiejsze, ale także potrzebowałem kilku powtórzeń. Do Olsztyna pojechałem w miejsce Konrada Bączka, który nie mógł być z nami na turnieju.

M.K.: Wydawało się, że jedziesz do Olsztyna zobaczyć, jak wygląda gra pierwszego zespołu, a tymczasem okazałeś się jednym z najlepszych siatkarzy weekendowych zawodów.

P.P.: Nie spodziewałem się tylu okazji do gry ze względu na pozostałych dwóch środkowych, ale trener dał mi szanse i ją wykorzystałem. Chciałbym podziękować, że wybrał mnie do pomocy "II lidze".

M.K.: Na początku tego sezonu zmieniłeś pozycje ze środkowego na przyjmującego. Dlaczego?

P.P.: Była to trudna decyzja, nad którą długo się wahałem. Miałem do wyboru grę jako środkowy w pierwszej drużynie juniora pod okiem jednego z najlepszych trenerów w Polsce i najlepszego, z którym miałem okazje trenować - Konradem Copem albo grę na przyjęciu w drugim juniorze. Ostatecznie postawiłem na przyjęcie, ponieważ moim marzeniem jest zostać profesjonalistą i występować na co dzień w zespołach z europejskiego topu, a środkowi na takim poziomie są brani pod uwagę dopiero od dwóch metrów wzrostu. Mi niestety brakuje kilku cm do tej pozycji. Przyjęcie jest dla mnie skokiem na głęboką wodę, ponieważ nie miałem z tym wcześniej nic wspólnego. Zdaję sobie sprawę z ryzyka, ale wierzę, że dzięki ciężkiej pracy i pełnemu zaangażowaniu osiągnę swoje cele i spełnię marzenia.

M.K.: Do którego z polskich klubów chciałbyś trafić?

P.P.: Tak szczerze to bez różnicy. Najlepszą opcją dla mnie, przynajmniej na razie byłaby gra w Politechnice Warszawskiej, ponieważ chciałbym tu studiować. W przyszłości, jeśli bym grał na odpowiednim poziomie to chciałbym grać w drużynie występującej w Lidze Mistrzów i zdobywać puchary.

M.K.: Jesteś w stanie wyjechać dla siatkówki zagranicę. O którym kierunku najczęściej myślisz?

P.P.: Jeśli pojawi się taka okazja to chciałbym grać we Włoszech. Bardzo lubię ten kraj ze względu na wspaniałą pogodę i pyszne jedzenie.

M.K.: Jaki stawiasz przed sobą cel na ten sezon?

P.P.: W tym sezonie chciałbym w drugim juniorze grać na przyjęciu i szlifować każdy szczegół, dzięki któremu będę mógł stać się lepszym zawodnikiem.

M.K.: Przyjmujący to będzie Twoja ostateczna zmiana pozycji czy chciałbyś spróbować swoich sił jeszcze w innym miejscu na boisku?

P.P.: Jeśli jednak okaże się, że mimo ćwiczeń nie robię postępów na tej pozycji, to spróbuję swoich szans jako atakujący.

M.K.: Byłeś wyróżniającym się zawodnikiem MOS-u na turnieju w Olsztynie. Liczysz na kolejne szanse w pierwszym zespole czy chcesz skupić się, póki co na zespole juniorów?

P.P.: Wydaję mi się, że na ostatnie pytanie odpowiedziałem wcześniej. Z drugą ligą pojechałem ze względu na nieobecność Konrada Bączka. Jeśli trener Wójcik będzie mnie potrzebował to zrobię wszystko, żeby zagrać jak najlepiej i pomóc drużynie.

M.K.: Życzę zatem sukcesów i dziękuję za rozmowę.

 

Fot. Andrzej Pawlak

Chciałbym grać w drużynie występującej w Lidze Mistrzów komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się